Czemu Brytyjczycy nie lubią Linuksa?
Z zainteresowaniem przeczytałem niedawno opublikowany felieton agi28 — Linux na Wyspach — na temat świadomości istnienia Linuksa w Wielkiej Brytanii. Chciałbym dodać trzy grosze od siebie.
Najpierw krótka historyjka. Miejsce akcji: salon sieci komórkowej T-Mobile, centrum Londynu. Wchodzę, rozglądam się. Uwagę moją zwraca takie oto urządzonko:
Przenośny modem z dostępem do sieci 3G. Cena przystępna: 15 funtów miesięcznie za mobilny dostęp do Internetu 24 godziny na dobę. Podchodzę więc do pana sprzedawcy (z wyglądu i akcentu Hindus) i pytam o szczegóły.
- Jaka prędkość?
- Max 2.8Mb/s.
Nie jest źle.
- Jak zasięg? Czy będzie działać w pociągu relacji Coventry-Londyn?
Pan sprawdza w specjalnie przygotowanej do tego aplikacji — wygląda na to że zasięg jest bliski 100%. Rewelacje, tego mi potrzeba.
Ostatnie pytanie:
- Czy modem działa pod Linuksem?
- Oczywiście, działa na każdym PC i Maku.
W głosie Hindusa słychać 100-procentową pewność. Wolę jednak doprecyzować, żeby nie było nieporozumień:
- To znaczy, wspieracie Linuksa oficjalnie, czy po prostu modem działa, ale nie oferujecie żadnej pomocy w jego uruchomieniu?
Pan wyraźnie ucieszył się z mojego pytania, widać że był świetnie przygotowany:
- Oczywiście, dostarczamy płytę instalacyjną, działa na Mac i na PC, nie trzeba nic robić, samo się konfiguruje i w 5 minut będzie pan miał Internet!
Sprzedawca uśmiechnął się wyraźnie z siebie zadowolony. Ja zaczynam mieć wątpliwości, czy się dobrze rozumiemy…
- Tak tak, ale co Pan dokładnie rozumie pod pojęciem PC? Czy wspieracie Linuksa czy tylko Windows?
- Tak, wspieramy wszystkie wersje Windows, działa na XP i Viście, nie będzie żadnego problemu.
Kolejna wyuczona formułka a ja utwierdzam się w przekonaniu, że uprzejmy Hindus nie ma pojęcia o czym mówię.
- Nie, nie, ja się pytam o Linuksa. System operacyjny Linux. Nie Windows, nie Mac. Mam peceta z zainstalowanym Linuksem. Czy wspieracie taką konfigurację?
- Li..nu..x?
- Tak, Linux.
Przerażenie pojawiło się w jego oczach. Ewidentnie pierwszy raz słyszał to słowo.
- Lynyx, Lajnyx — wolałem podać kilka możliwych wymów, żeby było jasne o czym mówię.
- Niech pan chwilę poczeka, zaraz wracam.
Sprzedawca zniknął za parawanem. Pojawił się po pięciu minutach i oznajmił:
- Wpieramy PC i Mac. Linux nie jest wspierany.
Podziękowałem i odszedłem z kwitkiem.
Nie przytaczałem tej historyjki, żeby skompromitować sympatycznego pana z Indii. Przeciwnie — uważam, że był on całkiem niezłym sprzedawcą i wiedział wszystko co musiał wiedzieć o oferowanym produkcie. Klienci — oprócz zdarzających się raz na jakiś czas geeków mojego pokroju — o niego nie pytają, facet nie musi o tym wiedzieć. Nie wymagajmy, żeby sprzedawca telefonów śledził nowinki techniczne.
Problem jest taki, że Linux na laptopach, na pecetach, w Wielkiej Brytanii nie istnieje. Zresztą, dla kogo problem dla tego problem. Co najwyżej dla mnie. Wracając do podlinkowanego na starcie artykułu. Prawdą jest, że Linux i wolne oprogramowanie w ogólności nie jest w tym kraju na topie (chociaż postaram się zaraz pokazać, że nie wszędzie jest tak źle jak pisze o tym aga28). Wydaje mi się jednak, że przyczyn takiego stanu rzeczy nie należy szukać w ignorancji. Brytyjczycy to naród bardzo ceniący sobie stabilność życiową. Nie lubią zmian, chyba że mają one przynieść efekty widoczne od razu. Dlatego też są w czołówce światowej jeśli chodzi o zakup nowych telefonów komórkowych, sprzętu HiFi, laptopów (w pociągu co druga osoba siedzi z poręcznym Thinkpadem lub Makiem) i innych gadżetów, a jednocześnie do dziś nie dorobili się sensownych zabezpieczeń w bankowości internetowej (to temat na oddzielny artykuł), ocieplanych domów czy jednokranowych umywalek. Po prostu niektóre rzeczy nie są na tyle uciążliwe, żeby chciało się je zmieniać. I mimo, że mnie i wielu innych tymczasowych mieszkańców wysp doprowadzają one nieraz do frustracji, Brytyjczycy nie widzą w tym problemu. “Nie naprawiać, jeśli nie jest zepsute” — Polakowi ciężko tę maksymę zrozumieć. My mamy mentalność powstańców, rewolucjonistów. Lubimy zmiany, jesteśmy do nich przyzwyczajeni i łatwo nam się przystosować. Jestesmy w stanie “dla idei” przecierpień różnego rodzaju niedogodności, a te przecież nieodwołalnie wiążą się z przejściem na Linuksa. Jednocześnie jesteśmy ciekawi nowości i lubimy sobie ułatwiać życie na wszelkie możliwe sposoby, czasem nie zastanawiając się nawet czy rzekome udogodnienie nie kosztowało nas więcej pracy i wysiłku niż pozostanie przy stanie obecnym.
Mając na uwadze to co powyżej, wydaje się, że ocenianie pracowników supportu i sprzedawców na podstawie tego, że nie wiedzą co to Linux nie jest do końca sprawiedliwe. Równie dobrze możnaby oceniać Amerykanów za nieznajomość geografii świata czy Rosjan za to, że nie lubią demokracji. Nie ma narodów ignorantów. Są po prostu inne uwarunkowania historyczne i kulturowe. Z tego głównie powodu Linux rozwija się nieźle w Niemczech, Rosji czy RPA, a gorzej radzi sobie w Zjednoczonym Królestwie.
Na koniec jednak trochę pozytywów:
- Niedawno w pociągu zostałem zagadany przez Anglika, który zobaczywszy na moim ekranie logo GNOME spytał czy korzystam z Linuksa i jeśli tak to z której dystrybucji. Prawdziwy Anglik, nie żaden emigrant. Prawda, że niesamowite?
- Na Uniwersytecie w Warwick, gdzie doktoryzuje się obecnie moja żona, wdrożony jest bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu przez WiFi dla studentów. Domyślnie włączani jesteśmy do sieci przez proxy, przez co nie mamy dostępu do wielu usług jak komunikatory. Jest jednak możliwość połączenia przez PPTP, które otwiera przed nami nieograniczony dostęp do sieci. Na uniwersyteckich stronach informacyjnych znalazłem instrukcje jak skonfigurować połączenie dla Windows, Mac i … surprise, surprise… Linuksa. Miłe i pozytywne zaskoczenie.
- Słyszeliście pewnie o usłudze BBC iPlayer? Brytyjska sieć telewizyjna udostępnia przez 7 dni wszystkie swoje programy do obejrzenia online. Korzystam z tej funkcji często, ponieważ nie mam i nie chcę mieć w domu telewizora, a jednocześnie chętnie oglądam co jakiś czas wybrane programy. iPlayer, w przeciwieństwie do naszego rodzimego iTVP, działa bezproblemowo pod Linuksem, dzięki wykorzystaniu wieloplaftormowego odtwarzacza Flash. BBC wprowadziła tę funkcję po kilku miesiącach intensywnego lobbyingu środowisk linuksowych.
Jak widzicie — nie taka ta Anglia zacofana na jaką wygląda. Fakt, nie jest to może raj dla fanów wolnego oprogramowania, ale to wynika z brytyjskiego sposobu na życie. W momencie gdy Linux okaże się im potrzebny na tyle, że warto będzie poświęcić kilka cennych spacerów w kaloszach na naukę nowego systemu, zapewniam że kraj ten nadgoni zaległości. Być może ten czas właśnie zresztą nadchodzi…

English version
Świetna charakterystyka nastawienia Polaków. Przynajmniej do mnie pasuje
.
Cóż to za utopijny pomysł z nękaniem pracowników salonów sprzedaży w UK takimi trudnymi pytaniami? No, chyba że robiłeś to dla sportu, albo żeby sprawdzić reakcję – to rozumiem.
Jakbym planował zakup jakiegoś sprzętu do kompa, to w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby pytać w salonie o kompatybilność z Pingwinem, tylko zawsze robię najpierw research, a dopiero potem kupuję.
@evad: mam misję zbawienia świata, ot co — im więcej razy użyjesz słowa “Linux” tym więcej osób zostanie ono w głowach, jako coś czego nie wspierają. Może kiedyś ktoś mądry zacznie kombinować dlaczego i że może warto wyprzedzić konkurencję i dodać support dla tego śmiesznego systemu z Finlandii
Warto byloby sprecyzowac, ze “Linux” _nie_ jest systemem operacyjnym i _nie_ jest z Finlandii. GNU/Linux owszem jest systemem i jest tworzony przez ludzi z calego swiata. Linux natomiast to kernel i jest z Finlandii.
Nie, nie czepiam sie, ale twierdzenie, ze GNU/Linux zostal napisany calkowicie przez Linusa Torvaldsa, to rozpowszechnianie nieprawdy i nie docenianie zaslug wielu programistow! W chwili obecnej nawet jadro nie jest rozwijane tylko i wylacznie przez Linusa.
@del: oczywiście że Linux jest systemem operacyjnym. Za Wikipedią:
Jądro Linuksa idealnie pasuje do tej definicji.
Przez “system z Finlandii” rozumiem oczywiście system, który powstał w Finlandii. Nie twierdzę natomiast że Andrew Morton i Alan Cox to Finowie, aż tak daleko się bym się nie posunął
To ja może przedstawię sytuację na tutejszym, londyńskim rynku pracy. Z racji młodego wieku i braku kilkuletniego doświadczenia w branży IT, trudno jest wcisnąć się na pozycję jakiegoś Unix sysadmina. W ofertach dotyczących takiej pozycji można znaleźć wynagrodzenie rzędu średnio 60k funtów rocznie, co jest sumą pozwalającą na naprawdę godne życie, ze wszystkimi przyjemnościami włącznie. Tyle tylko, że takie oferty prezentują tylko wielkie firmy, głównie banki, przedsiębiorstwa finansowe, ogółem blue chip. Chcąc dostać się do działu IT, należy więc zacząć od firm mniejszych, które wymagają w 95% przypadków certyfikatów Microsoftu oraz znajomości ich wszelakich usług. Oczywiście z wynagrodzeniem 2-3 krotnie niższym. Dodam jeszcze, że nawet moi nauczyciele w szkole z CCNP/CCIE są wychowani na Windowsach i wiedzę o nich przekazują dalej. A opowieści o GNU/Linuksie wysłuchują z otwartą buzią i niedowierzaniem.
Zgadza sie – mialem podobna sytuacje, z tym ze w kontakcie telefonicznym z ‘3′.
Tylko, skoro nie mialo to wplywu na dalsza czesc historii, po coz bylo to: “… (z wyglądu i akcentu Hindus) …”
Aga w swoim wpisnie twierdziła, że w Anglli można dogadać się w sprawach technicznych tylko z obcokrajowcami. Moim zdaniem nacja nie ma większego znaczenia, stąd podkreślenie, że koleś w sklepie nie był Anglikiem.
Poza tym oczywiście jestem rasistą
dodam tylko że po akcencie domyslilam sie ze to …Pakistanczyk
Jeszcze jedna sprawa -2 dni temu wywalilo mi korki w domu ,po podlączeniu router nie umial sie polaczyc.Zadzwonilam do dostawcy i bezczelnie poprosilam o polskiego konsultanta……… hehe polaczyli mnie z……Polką (pozdrawiam p.Marte
nie bylo żadnego problemu – poprostu routerowi sie ustawienia fabryczne przywrocily,ale okazalo sie ze jednak nie ma znaczenia co masz na kompie. Liczy sie chec-chcesz czy nie chcesz pomoc.Jesli mowisz anglikowi na dzien dobry ze masz linuxa to on przejmuje taktyke ze to twoja wina niz mialby przyznac sie do wlasnej niewiedzy.Taka jest niestety smutna prawda.
Pozdrawiam
Aga28
Nie chodzi o to, ze Anglia jest zacofana. Chodzi o to, ze w krajach, w ktorych koszt pracownika jest wysoki a koszt oprogramowania relatywnie niski, Linux niespecjalnie ludzi obchodzi.
To chyba nie ma jednak wiele do rzeczy w przypadku Linuksa na serwerach. Niewiele w sumie firm wybiera ten system ze względu na niską cenę. Większość wdrożeń Linuksa to serwery, gdzie Linux jest de facto droższy od Windows (Red Hat Enterprise na ten przykład).
Być może odnośnie desktopów masz rację. Ale mimo to ludzie kupują tanie laptopy z Linuksem…
To właściwie kiedy opuszczasz “TEN kraj” jak mówią teraz Polacy o Ojczyźnie?
Pewnie już opuściłeś. No cóż szkoda…
A tak do tematu UNIXy przegrywają właściwie tylko sterownikami, tak dzieje się w przypadku mniej znanych systemów jak BEos, czy BSD